Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Spartan


VI. Co z Top Evitą?!

O świcie Klacz wstała i zaczęła się niespokojnie krzątąć. Treg do niej podszedł i ją wyczyścił.Klacz już miła brzuch okrąły jak beczka, więc spodziewano się źrebięcia w kożdej chwili.

Tym czasem w domu Amy obudziła się i odebrała telefon.Dzwonił właściciel klaczy.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.Ja chciałem tylko państwu powiedzieć że klacz u państwa zostanie dłużej.Bo wyjeżdżam na kilka tygodzni dodatkowo.
-Dobrze- odpowiedziała Amy.
-Okej dziękuję dowidzenia.-odpowiedział właściciel i odłożył słuchawkę.
Amy wszystko powiedziałą mamie siedzącej na fotelu przed telewizorem.

Nagle ktoś zapukał do drzwi. To dziadek.Biegł do domu. Aż dostał zadyszki. Powiedział tylko jedno zdanie:
-Top Evita ma...źle z nią.
Amy i Marion wybiegły szybko z domu do stajni.Gdy przybiegły klacz leżała i ciężko oddychała.
-Zadzwonię po Scotta!
Amy nie czekając na jaką kolwiek odpowiedź wyciągnęłą z kieszeni komórkę i zadzwoniła.
Marion kazała Tregowi przynieść olejki ziołowe które uspokajają konie nerwowe.
-Scott zaraz będzie- przerwała Amy.
-Dobrze. Przynieś koc.
Marion zbliżyła się do klaczy. Zaczeła jągłaskać na uspokojenie.
Amy przyniosła koc a z nią biegł chłopak z olejkami.
Marion masowała ją olejkami i przykryła ją kocem.
-Narazie tyle można dla niej zrobić. Jak przyjedzie Scott to powie co dalej.

Po 15 minutach przyjechał stary ford pod stajnię. Z niego wyskoczyły dwie postacie Scotta i Matta.
Scott miał ze sobą swoją torbę i popędził w stronę Top Evity.
-To skórcze przed porodowe- powiedział. Lepiej z nią niech ktoś zostanie. Bo inaczej może sobie z porodem nie pomoc sama.
-Zostanę -powiedziała Amy.
-Dobrze ale weź koc i się nim okryj bo jest zimno.
To be Contynued
spartan 5/10/2008 13:33:58 [komentarzy 1] Komentuj

Rozdział V - To nie jest sztuka....

Po długiej przerwie się pojawiam ^^
Amy poczóła taki dreszczyk emocji że chciała wykrzyczeć na cały swój głas "UDAŁO SIĘ!!"
Ale nie mogła. Wciąż miała w głowie słowa Scotta.
Koń nie może się pod czas terapii spłoszyć.
Następnego dnia nowy klijent zawitał do Heartlandu. To był Pan Holfrenn ze swoją klaczą.
Klacz Nazywała się Top Evita. Właściciel opowiedział całą histoię Lou i powiedział ze przyjedzie kiedy urodzi się źrebię. Amy była uradowana że boraz pierwszy w Heartlandzie będzie ię rozdiło źrebię klienta. Klacz zaprowadzono do boksu. Konie powitały ją z gościnnością. Nawet Spartan. Top Evita miała boks tuż koło boksu Spartana. Amy tylko żekła:
-Tylko Spartan opiekuj się nią narazie!
Dziewszyna otworzyła boks i przytuliła się do ciepłej szyi konia.Koń położył swój wielki łeb na jej ramieniu. Po chwili Treg przyszedł.
I zaczął:
- I co? Wkońcu cię za akceptował.
-No. - powiedziała Amy i skierowała się ku przyjacielowi.
-Amy muszę ci coś powiedzieć...- powiedział Treg.
Nagle z domu słychać było:
-Amy telefon!!!
Amy wzruszyła ramionami i pobiegła do telefonu.
Treg próbował ją zatrzymać ale nie mógł.
Amy wykrzyknęła:
-Powiesz mi potem!
-Ale.... - mróknął pod nosem Treg.

Nastał długi weekend. Amy miała dużo roboty. W końcu Treg złapał Amy przy Kacperku. Amy powiedziała:
-Pomożesz mi w wyprowadzieniu koni na łąkę.
-Jasne.
Amy i Treg wzieli po dwa konie.
Amy miała Pegaza i Spartana a Treg Top Evitę i kacperka.
Weszli na łąkę. Puścili je i usiedli na kamieniu.
Treg zaczął:
-Amy mogę ci coś powiedzieć??
-No zaczynaj.
-Więc. Od koąd tu zacząłem pracować. Albo inaczej...bardzo stałaś mi się....

-Amy obiad!- Krzyknęła Lou na cały Heartland.
-Powiesz mi puźniej.
-Ale później może być już za późno.
-No to mów.
-jaa.... kocham cię....
Nastała chwila ciszy.Przerwała nią Lou krzycząc ponownie:
-Amy !!
-Już idę.
Amy bez żadnego pożegnania z Tregiem pobiegła jak naj szybciej do domu.
Po obiedzie sprawdiła co tam u Top Evity. Starała się unikać Trega. Teraz po tych słowach "kocham cię" Treg dla Amy stał się tak jak by dopiero przyjechał do Heartlandu. Amy też coś czuje do Trega... ale nie chcę mu na razie tego mówić. Amy zabrała Top Evitę do boksu. Sprowadziłą tak że inne konie do stajni. Treg właśnie wszedł do stajni z gorącą herbatą. Położył ją na ziemi i pod szedł do Amy.
-Hej Amy.- zaczął
- O hejj.... wiesz to co mi przed obiadem powiedziałeś... to sądzę że chcesz mojej odpowiedzi...
-No.
-Więc : tak.
Amy pocałowała Trega w policzek i pobiegła do domu.
****
Następny rodział już wkrótce!
spartan 28/09/2008 10:16:39 [komentarzy 4] Komentuj

Rozdział IV cz. II - Zaufanie

Amy poczuła dreszczyk emocji przepływającej przez nią od góry do dołu i zdołu do góry. Wiedziała że to nie jest koniec jej terapii ze Spartanem.Amy odwróciła się bokiem do galopującego konia. Po chwili koń zatrzymałsię. Amy tylko słyszała odgłosy końskich kopyt stukające w twardy piach. Nastała cisza. Dziewczyna znów usłyszała stukot kopyt ale odgłosy były wyraźniejsze i głośniejsze. Spartan położył swój łeb na ramieniu Amy.Było wyraźnie widać że kon który stał się jej wrogiem stał się jej przyjacielem. Terapia zakończyła się sukcesem. Koń zaakceptował ludzi. Teraz na terepię która polega na założeniu siodła i ogłowia oraz lonżowaniu przez 30 minut oraz dosiadanie. Amy postanowiła że dosiądzie go jutro ale narazie go jeszcze polonżuje. Nagle ktoś wybiegł z domu. I krzyknął:
-Amy!! Gdzie jest dziadek?!
To była Lou.Jej krzyk spłoszył ogiera. Koń stanął dęba. Amy przemówiła do niego spokojnym głosem. Koń stanął na cztery kopyta. I położył ponownie swój ciężki łeb na ramieniu Amy. Amy mósiała powiedzieć to Lou.
- Lou widzisz coś zrobiła przerwałąś mi terapie. A co naj gorsze Spartan może mi już więcej nie zaufać! Wtedy go trzeba będzie uśpić! Chcesz tego?!
-Amy ja się tylko martwię o dziadka.
-To się martw po cichu!
-Przepraszam Amy, nie wiedziałąm że akurat teraz pracujesz ze Spartanem.Przepraszam.
-No trudno. Popracuje z nim jutro o świcie. Nie ma co już dalej z nim pracować.I tak już chciałąm schodzić.-Amy zaprowadziłą ogiera do boksu, rozsiodłała i wyczyściła. Nasz częście w Spartanie była jeszcze ćwiartka akceptacji ku Amy.
Amy zaniosłą sprzęd do siodlarni. Gdy przyszła do domu. Lou wykrzykła.
-Dziadek chyba nie żyje!
-Aleś co ty bredzisz?!
-Wyjechał tylko po zakupy n ie ma go już kilka naście godzin!!
-Spokojnie! Dziadek pojechał do domu! Nie chciałżebyś się o niego denerwowałą więc wymyślił gadkę że Scott go zwiezie do sklepu!
- Dlaczego nie chciałsię ze mną pożegnać?!
-Wież sama jakie są pożegnania z dziadkiem- powiedziałą Marion wychodząc zza drzwi od biura.
-No tak-przyznała Lou i poszła przygnębiona na górę. Amy powiedziała:
-Mamo ja już pójdę spać jutro mama szkołę. I jeszcze muszę popracować ze Spartanem.
-I jeszcze masz lekcje do odrobienia -dodała Marion.
Amy poszła do łóżka. NA nią czekał juto ważny dzień. Mianowicie wyjazd na Spartanie wierzchem do lasu.

spartan 27/08/2008 13:16:04 [komentarzy 7] Komentuj

Rozdział IV cz. I- Zaufanie

Nastał nowy ranek w Heartlandzie. Wszyscy powstawali z łóżek i zabrali się za pożądki.Amy i Marion spakowały torby dziadka. Amy wiedziała wcześniej że dziadek dziś wyjeżdża. Marion nie chciała denerwować Lou, bo zawsze pożegnania Lou z dziadkiem bywają bardzo długie i wzruszające. Wkońcu Lou obudziła się. Zeszła na dół i zjadła śniadanie. Po śniadaniu podjechał pod dom stary FORD Scotta. Dziadek powiedział to ja jadę. A po powiedzieniu "to ja jadę" Amy podeszła i powiedziałą że niech za czeka chwilę to ona z mamą wpakują walizki. Lou w tym czasie zmywała tależe po śniadaniu. Amy i Marion skończyły pakowaćwalizki i podeszły do dziadka i wyszeptały"już". Dziadek wstał i poszedł w kierunku drzwi. Lou spytała:
-Dziadku gdzie jedziesz?! Przecież powiedziałeś że dziś ten dzień spędzimy wszyscy razem!!
-Kochana Lou jadę ze Scottem po zakupy.
-Ale wszystko wczoraj kupiłeś.
-No tak ale po zakupy w sklepie jeżdzieckim. Muszę kupić kilka uwiązów,lonży,kantarów ,paszę... ,po takie zakupy jadę. Dziadek wyszedł. Amy powiedziałą do mamy:
-Mamo idę popracować trochę ze Spartanem, dobrze?
-Dobrze. Będę nadzorować gdyby co to krzycz.
I mama poszła na górę odebrać telefon z biura. tylko Amy usłyszała "Heartland, słucham?". Po tej wypowiedzi mamy poszła co słychać u Pegaza, Miedzianka ,Spartana i innych koni. Najpierw zajżała do Pegaza. Zauważyła brudną ściółkę więc wymieniła ją i przy okazji wyczyściła Pegaza.
-Och, Pegazku ależ ty jesteś brudny!
Gdy wyczyściła Pegaza podeszła do boksu Miedzianka całkowicie omijając dużymi krokami boks Spartana. Podeszła do Miedzianka i zauważyła że wałach jest smutny i potrzebuje trochę czułości. Więc otwożyła drzwiczki i objęła go za pysk. Miedzianek trącił ją pyskiem. Amy wtedy wyszła i myślała tylko o jednej rzeczy. Podejść do Spartana? Czy zaakceptuje mnie? Czy uda mi sięgo wyleczyć? Jak zareaguje znów na mój widok ?
Amy przełamała się. Weszła do boksu Spartana. Spartan narazie był spokojny. Ale gdy dotknęła jego pyska zaczął być bardziej nerwowy aż wkońcu stanął dęba. Po chwili stracił ruwnowagę. i położył przednie kopyta na podłodze. Ale nie zostawił ich tam na krótko. Znów stanoł dęba. Amy chciała już wyjść ale przypomniały jej się słowa Scotta: "Amy jeżeli chcesz go wyleczyć z jego ran które mu zrobiłaś to Marion nic nie będzie mogłą zrobić ponieważ to ty mu te rany zrobiłaś. Ty musisz go wyleczyć..." To dodało oduchy Amy. Powiedziała miłym i kojącym głosem:
-Nie bój się pomogę Ci. Koń postawił przednie nogi na ściółce i dał przypiąć uzdę do kantara.
Amy zaprowadziła go na wybieg. Spuściłą go i zagnała konia do kłusa.Udeżała coraz mocniej i częściej uzdą o piach - koń przyśpieszał. Amy zmusiła Spartana do wolnego galopu a po kilku minutach do szybkiego. W pewnym czasie stanęła na śladzie a galopujący Spartan biegł prosto na nią. Koń zatrzymał się. i trącił ją pyskiem. Amy weszla do środka koła i pognała konia do kłusa koń skierował swoje lewe ucho w kierunku Amy-zaakceptował ją.

PS. Wiem że część pierwsza krótka jak makaron ale obiecuję że druga będzie dłuższa :)
spartan 25/08/2008 20:11:16 [komentarzy 5] Komentuj

Rozdział III - Prawdziwy urok Spartana

Amy rozpoznała znajomy głos. Gwałtownie odwruciła sie i zobaczyła Matta. Chłopak podszedł do niej i zapytał czy może być te imię. Amy kiwnęła twierdząco głową. Nazajutrz od rana Amy obudził budzik który wskazywał na godzinę 7.30. Amy wstała ubrała się izeszła na dół. Na dole spotkała mamę z uzdą i lonżą pijącą kakao. I powiedziała:
-Amy wipij ciepłe kakao i pójdziemy lonzować...
-...Spartana-dokończyła Amy.
Nastała chwila ciszy po czym Marion odłożyłą kubek do zlewu i powiedziała do Amy kończącej kakao.
-Jak skończysz pić to przyjdź do stajni.
-Dobrze mamo-odpowiedziała Amy. Amy szybko dokończyła ciepłe kakao i dogoniła mamę któa szła do stajni. Spartan wyglądał z boksu ale miał uszy kładzące do tyłu. Chciał ugryść wszystkich koło siebie. Marion i Amy nie miały szans żeby się dostać do ogiera. Marionwyjęła z kieszeni proszek który uspokaja konie i wyciągnęłą rękę do konia. Koń chciał ją ugryść ale w pewnym momęcie tego nie zrobił. Wyciągnął łe i miał uszy postawione do przodu. Koń ufał narazie Marion. Wyprowadził go z boksu. Na maneżu zdjęła uzdę.Koń słuchał poleceń Marion. W pewnym momęcie mucha usiadła na nosie Marion. Chciała ją z żucić i pomachała rękoma. Spartan się spłoszył. stanął dęba i puknął Marion w głowę. Marion upadła. Amy popbędziła do mamy żeby ją wziąś spod kopyt konia. Amy zaprowadziła mamę do domu i zaczeła z nim pracować. Udawało się koń miał do Amy za ufanie. Amy popędzałą Spartana i galop byłcoraz szybszy i szybszy. Aż w koń zacwałował.
Amy w pewnej chwili wyślizgnęła się lonża i poszła w powietrze udeżając metalową częścią w kłąb Spartana powodując wielką i głęboką ranę. Amy powiedziała:
-Och Spartanie! Ja nie chciałam!.
Ale koniowi nie da sie wytłumaczyć zę ona tego nie zrobiła i że nie chiciała. Koń to zapamięta do końca swojego życia. Od tej chwili przepełnia go nienawiść i ból. Nie nawidzi Amy. Amy pobiegła do pokoju z płaczem. Dziadek ją zobaczyłże zostawiła konia na maneżu. więc musiało sięcoś stać. Dziadek poszedł zaprowadzić konia ale on stanął dęba i nie pozwalał się wogule dotknąć. Marion wyszłą i miała na ręce proszek który ukaja tą nie nawiść.Zaprowadziłą Spartana do stajni. Koń gdy wszedłdo boksu. Stanął dęba i chciał wszystkich gryść. Marion odrazu poszedłą do pokoju Amy. Zapukała.
-Amy otwórz.-wyszeptała mama.
-Nie. Zrobiłam największą głupotę mojego życia !- Wykrzyknęła szlochając.
-Wpuśc mnie Amy Fleming!-Amy wiedziała że to już skończyły się igraszki zza drzwi.Mama już byłą zdenerwowana. Więc wstała z łóżka i otworzyła zamknięte drzwi. Marion weszła i usiadła na łóżku Amy. Amy zaczęła rozmowę. Po 10 minutowej rozmowie Amy i Marion zadzwoniły po Scotta żeby obejrzał ranę Spartana. Marion była ruwnocześnie zła jak i dumna ze swojej córki.
-Cóż człowiek uczy się na błędach.-powiedziałą Marion kierując swój wzrok na Amy. Po 15 minutach pod stajnię przyjechał wielki, stary, czerwony FORD . Z niego wysiadł Scott. Podszedłdo Marion i powitał ją i Amy. Amy pokazała Spartana. Spartan na jej widok zaczął szaleć. Scott powiedział:
-Amy lepiej odejdź bo jak widzę on szaleje przy tobie. A chyba nie chcesz żeby komuś stała się krzywda jeszcze gorasza niż twojej mamie.
Amy po tych słowach odsunęła się. Scott wszedłdo boksu. I opatrzyłranę. Odkaził i posmarowałmaścią tranową. Po tym zabiegu Spartan wygonił Scotta z boksu. Stanął dęba. A Scott wychodząc potknął się. Spartan już miał wyjść z boksu. Ale nagle Amy pobiegła do Scotta.A Spartan wsunąłsięspowrotem do boksu. Amy zamknęła boks i pomogła Scottowi wstać. I mówiła:
-Scott bardzo cię przepraszam za Spartana!-Mówiła szchlochając.
-Nic się nie stało Amy.-I uśmiechnął się. Amy zaprowadziła go do domu. Odkaziłą skaleczenie na głowie Scotta i zaklejiła plastrem.
-Bardzo przepraszam za niego nie powinnam cię tam puszczać samego.-powiedziała.
-Ależ musiałąś i nic mi nie jest. Amy...
-Tak?-zapytała Amy.
-...to nie twoja wina. Amy uśmiechął się do Scotta.
-Dobra to ja jadę i jutro zadzwoń i powiedz jak się czuje Spartan czy lepiej czy gorzej.
-Dobrze,zadzwonię.-powiedziała Amy.
Amy odprowadziła Scotta do auta przed odjechaniem Scotta Amy zapytała go:
-Scott, czy jakoś mogę pomóc Spartanowi? Czy moge jakoś go wyleczy z tego lęku przed ludźmi a szczegulnie przedemną?
-Amy jeżeli chcesz go wyleczyć z jego ran które mu zrobiłaś to Marion nic nie będzie mogła zrobić ponieważ to ty mu te razy zrobiłaś. Ty musisz go wyleczyć.....

spartan 17/08/2008 10:30:58 [komentarzy 5] Komentuj

Rozdział II - Po Burzy

Dziewczęta wruciły do Heartlandu całe mokre. Były przemoczone do suchej nitki. Karina i Figaro ledwo co oddychali. Dziewczyny poszły szybko rozsiodłać konie i pobiegły do domu Amy. Mama już czekała na drziewczyny z gorącym kakaem. Amy i Soraya opowiedziały wszystko Marion. Marion powiedziała że o świcie wyruszą. Amy nalegała żeby teraz. Ale wiedziała że i tak mama sięnie zgodzi. Nagle rozmowę przerwał klakson auta.
-To mój tata.-powiedziała Soraya.-Jutro zobaczę jak się miewa ten ogier jak oczywiście będie już w stajni. Amy odprowadziła koleżankę do auta i jak tylko auto znikło za górami Virginii to pobiegła do domu. Mama od razu zdieła mokre ciuchy z Amy i przebrała ją w piżamę.
-A teraz Amy idź do łużka i odrób lekcje które ci zadał wujek.
-A nie mogę zrobić tego jutro?
-Wczoraj to samo mówiłaś i przed wczoraj więc teraz już dosyć. I nawet nie prubuj zasypiajek.
-No dobrze-wymruczała zniechęcona Amy.
******
Na zajutrz. Marion już pojechała po tego ogiera. A Amy czekała z niecierpliwością. W tej samej chwili podjehało pod dom nowe BMW. Z niego wysiadła Lou i Carl. Amy pomyślała:
-No i jeszcze Carla mi do tego brakowało!
Carl wszedł pierwszy a za nim Lou. Carl wogule nie zauważył Amy. Przywitał się z dziadkiem i chciał z Marion. Zapytał:
-A gdzie jest Pani Fleming?
-Pojechała po ogiera Mallenów.
I w tej chwili Carl dojżał Amy. I powiedział:
-Hej, dziecko. Jak tam u tych twojich kucyków???
Po wypowiedzeniu tego powitania amy miała już wszystko czerwone. chciała na niego wskochyć i powyrywać mu wszystkie włosy!
Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby z uśmiechem:
-Dobrze Carl, a jak w tej twojej nowej pracy?
Amy miałą ochotę zamienić się w torpedę i skierować swój sel na CARLA.
Amy wiedziałą że Carl tylko udaje że kocha konie bo tak naprawde chce tylko zainponować Marion i Lou oraz pewnie na mnie i na dziadku. Nagle usłyszała klakson starego Forda z przyczepą. To mama. i dziewczyna wybiegła z domu. Z auta wysiadła mama która powitała ją:
-Cześ skarbie jak tam u ciebie? Czy dobrze się spało??
-Amy bez wachania pokręciła głową twierdząco.
Mama wys=ciągnęła spłoszonego ogiera koń stanął dęba tuż nad głową Marion. Marion wyjęła z kieszeni proszek który uspokaja konie nerwowe i spłoszone.Po tym czynie MArion zaprowadziła ogiera do stajni. tam Amy właśnie wyszykowała nowy boks który wraz z mamą zamówiły 2 tygodnie temu. Koń odrazu zaczął jeść i pić. Marion powiedziała że od rana zacznie z nim pracować ale na razie niech się przyzwyczaji i nasili i napije.
*******
Pod wieczór Lou i Carl wybrali się do kina a mama i dziadek pojechali do spożywczego i do sklepu końskiego żeby kupić zapasy paszi i słomy.
Amy została sama sama jak palec. W telewizji leciały już same filmy i reklamy. Amy znudzona zobaczyła jedną reklamę która postawiła ją na nogi. Ta reklama sponsorowała reklamy dla stadnin i ośrodków jeździeckich to była dla nich szansa żeby zareklamować Heartland. Amy szybko spisała treść podaną na telewizorze i numer pod który trzeba zadzwonić. Po upływie 20 minut oglądania telewizji.Amy wyłączyła telewizor i poszła do stajni. Zapaliła żółte światło. Odrazu powitał jąPegaz. A za nim kolejne konie. Podeszła do boksu ogiera. Zastanawiała jak może mieć na imię i jak by ona go nazwała. pochwili usłyszała znajomy gło s który powiedział
-Amy , Spartan.

spartan 16/08/2008 09:04:46 [komentarzy 2] Komentuj



Discover Bryan Adams!



| Lay&html by Spartan |

Rozdziały
Rozdział I- Przed Burzą
Rozdział II- Po Burzy
Rozdział III- Prawdziwy urok Spartana

Rozdział IV cz. I - Zaufanie



About me

Dodaj do Ulubionych
Mam 12 lat i mieszkam w poznaniu
Teraz idę do 6 klasy. Jeżdżę konno od 1 roku i interesuje się jeździectwem oraz fotografią.Pewnie mnie większość ludzi zna z opowiadania o Geradzie [history-of-horse.blog4u.pl] Teraz to opowieść o synu Gerady Spartanie ale nie będzie to jakaś plątanina co ostatnim razem xd



Vistor
1922


Book
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi



Archiwes
2008
Październik
Wrzesień
Sierpień




Funs







History
Historia opowiada o 16 letniej dziewczynie która wraz ze swoją koleżanką udają się konno do państwa Mallenów zobaczyć ich wspaniałego ogiera. Dziewczęta widzą zadbany dom ze starą stodołą. Jednak w domu nikogo nie ma a ze stodoły słychać rżenie. Amy pusiła się galopem w kierunku stajni. Na zajutrz ten koń przybywa razem z Marion do Heartlandu. Marion nie daje sobie z nim rady. Nie może go wyleczyć. Więc Amy próbuje go wyleczyć. Ale w tym czasie. Przypadkowo amy uderza Spartana powodująć mu głępoką ranę na łopatce.Od tego czasu spartana przepełnia nienawiść skierowana ku amy. Czy dziewczyna wyleczy Spartana z lęku przed nią i innymi ludźmi? O tym się przekonasz w kolejnych rozdziałach.



Site
Opowiadanie na podstawie książki Heartland. To jest ciągdalszy części "po Burzy". Więc prosze nie pisać że to jest tekst z Heartlandu (początek jest tylko taki sam). Bloga założyłam z następujących powodów:
-Mój poprzedni blog słynoł z dużej ilości komów i mam nadzieję że tak będzie też teraz
-Kocham pisać opowiadania o koniach xd
-Mam wielu przyjaciół którzy chętnie czytają rozdziały
-Kocham pisać xd



Lay's
>> Szablon: Spartan
>> Photo: deviantart
>> Picture by Spartan
>> HTML by Spartan